Sunday, 26 December 2010

Strasznie się boje, że jestem chora.
Ostatnio, żaden film który obejżałam, a oglądałam w przeciągu ostatnich 48 godzin 4 filmy, wszystkie wartościowe i chwalone przez krytyków. A mi się nie podobały. Nie wzbudziły we mnie łez, refleksji. Zamiast łapiących za serce historii widziałam chwyty marketingowe producentów na nasze delikatne serca. I jak tutajw jaki kolwiek sposób funkcjonować, skoro wiesz, że każdy, nawet ci, którzy o tobie nigdy przenigdy nie słyszeli chcą w tobie wzbudzić fałszywe emocje?

Strasznie tęsknie za papierosami. Zawsze mogłam sobie wyjść i spokojnie pomyśleć o świecie, zrozumieć. Ale teraz jestem w domu, teraz jestem grzeczna. Muszę pójść z Mimi na Sylwestra, muszę się najebać i palić papierosa za papierosem. Będę się dopiero wtedy czuła lepiej.

Następną rzeczą, z którą mam problem jest to, że jestem rozdzielona między Kną a Gda. Mam wrażenie, że najważniejsze rzeczy omijają mnie i tam i tu, i że tak naprawde, jestem nigdzie. Gdzieś pomiędzy, w autobusie, który nigdy nie wpadnie w poślizg i nie sprawi, że umre. Słabo.

Nigdy, przenigdy, nie chciałabym umrzeć na krześle elektrycznym. Jest to jedna z niewielu myśli, która przeszła mi przez głowę podczas oglądania Zielonej Milii. Trwa to zbyt długo i zbyt nieprzyjemnie. Umieranie powinno być chociaż w pewien sposób poetyckie, niestety nie ma nic poetyckiego w smażonym mózgu.

Nie mogę doczekać się lata, wakacji. Wiem, że będzie to niekończąca się wiksa, że będę się dużo całowała, że będę dużo piła i ogólnie robiła dużo tępych rzeczy. I na to czekam nieubłaganie. Na obozie poznam drugiego Kornela, będzie fajnie.

Śledzi mnie piosenka 'Where is my mind?" zespołu the Pixies. Jest to ostatnia piosenka jaką chcę usłyszeć na świecie, nie wiem co się ze mną stanie, gdy jednak dzwieki gitary Black Francisa dotrą do moich uszu. Nie chce się dowiedzieć. Byłaby to jakiś rodzaj niepojętej masakry.

Ostatnio mam niepowstrzymalną chęć biegania, ostatnio każda piosenka, której słucham jest do tego idealna. Mam nadzieje, że w Sylwestra sobie trochę pobiegam. Ostatnio wpadłam na teledysk Metallici "The Unnamed Feeling" i była tam osoba biegnąca, nie uciekająca przed nikim, jednak biegła, odwracając głowę czasami. Gdyby nie był to facet to powiedziałabym, że to ja.

Ktoś (Aleks) zaraził mnie piosenką Duran Duran - Save a Prayer. Nie opuszcza mojej głowy. Nie chce wyjść.

Na święta dostałam zbiór wierszy Sylvii Plath. Och jak fajnie.

No comments:

Post a Comment